List od kursanta
Jak to widzą uczestnicy
Nic się nie dzieje bez przyczyny i Wszystko jest połączone z Wszystkim.
Dlatego ktoś kiedyś, w swojej uważności, widząc mój stan emocjonalny, zaproponował, że „zrobi mi” Barsa. Był to „zabieg”, który bardzo pozytywnie na mnie wpłynął. I pomyślałem, że chciałbym się nauczyć tej „techniki”, tej umiejętności.
Wszechświat nie czekał długo z odpowiedzią na moją prośbę. Bo dzięki znajomości naszych Córek poznałem Magdalenę Życką i okazało się, że Ona potrafi, praktykuje i szkoli w zakresie tej umiejętności. Jest Facilitatorem Access Bars. Nie czekałem, tylko zapisałem się na kurs.
W pięknie zaaranżowanej przestrzeni, z wielką uwagą i jasnością przekazu mogłem zapoznać się z podstawami i zasadami tej techniki. Nauczyć się zrozumienia dla potrzeb osoby, która przychodzi na „seans”. Uwrażliwić się na dotyk, który otwiera nowe przestrzenie w głowie osoby, która chce od nas pomocy.
I tej wrażliwości Magdalena mnie nauczyła, czym wyszła ponad naukę samej techniki i poznania elementów „zabiegu”.
Moim zdaniem w tej praktyce wszystko opiera się na czuciu. Czuciu energii, przestrzeni, potrzeb i reakcji osoby, której pomagamy. Czuciu momentu, w którym dobrze takie spotkanie i „masaż” zrobić komuś w potrzebie.
Od tamtej pory, najpierw na Rodzinie, a obecnie dla każdego z chętnych bądź potrzebujących praktykuję Access Bars. A osoby, które opuszczają mój skromny „gabinecik”, twierdzą, że przeżyły coś wyjątkowego i że im pomogłem w ich procesach i transformacji tego, co ich do mnie sprowadziło.
Dziękuję Madziu za Twoje umiejętności, którymi się, w tak dobrej energii, dzielisz z innymi.
— Adam, kursant Access Bars
